dev, test, pracowania itp - strona służąca kombinowaniu z php, mysql i innymi / jacek G
Wchodzę na wykład, który odbywał się w sali o powierzchnie chyba do 10m2. Wykładowca (tzw Rolada) postawił sobie na pulpicie półmisek z truskawkami i mówi, żebyśmy się częstowały (bo byłam ja i jakaś moja koleżanka). Wstałam, wzięłam, wykładowca też, stuknęliśmy się tymi truskawkami, niczym kieliszkami, po czym ugryzła. Smakowało jak truskawka, ale jakoś tak wodniście i nie jakoś powalająco. Pyta się mnie jak smakuje- ładnie wybrnęłam, mówiąc, że złe nie są, ale nie dorównują tym, które rosną w lecie.
Przyszło kilka osób więcej i zaczął pan wykładowca rozdawać cukierki, ale nie byle jak! Każdy dostał cukierka w ślicznej, małej papierowej torebeczce na prezenty.
Było fajnie i postanowiliśmy wyciągnąć wykładowcę na piwo. Poszliśmy do jakiejś knajpki, nieco kiczowatej, stylowanej na tandetny styl tropikalno-hawajski. Pan wykładowca usadził się przy barze, ja natomiast poszłam się bawić z resztą towarzystwa, spotkałam koleżankę, przeszłyśmy się po knajpowym, całkiem schludnym, ogródku. Wracam, patrze a tam wykładowca powoli zaczyna się wykładać na barze.
Stoją trzy kelnerki, i jedna z nich trzyma w ręku taki pojemnik metalowy na lody. Pytam się jej czy same tutaj robią te lody- tak. Pytam się dalej, jak długo zamrażają te lody, czy przez przypadek może w 3 sekundy? Zostałam obśmiana i powiedział, że krótko, ale nie aż tak krótko- do 10min.
Patrzę na wykładowcę i zaczęłam się zastanawiać co powinno się zrobić z pijanym wykładowcą? Wstyd zostawić przecież jak go sami przyprowadziliśmy...
Nie zastanawiałam się długo- po prostu wyszłam. Stwierdziła, że trochę tak głupio iść na piechotę- fajniej byłoby jechać na hulajnodze. To nie był problem, bo po chwili już na niej jechałam. Wjechałam na coś takiego, co jest u nas na osiedlu- takie wzniesienie gdzie są miejsca parkingowe,a pod nimi są garaże.
Jadę po tym betonowym wniesieniu, nie stało tam żadne auto, za to była cała masa głębokich dziur, które nie było niczym zabezpieczone, nawet durnymi barierkami z biało- czerwoną taśmą... Patrzę w jedną dziurę, w którą prawie wjechałam, a ona głęboka na jakieś półtora metra i beton zaczął wokół niej pękać.
Z jakiegoś powodu czułam się obserwowana, pojechałam w stronę dyktowaną przez instynkt, dojechałam za jakimiś dzieciakami do klatki schodowej, pobiegłam za nimi. Dopadłam ich w mieszkaniu. Okazało się, że była to trójka dzieciaków- dwóch starszych chłopaków i ich siostrzyczka. Najstarszy miał około 10lat, drugi koło 8 a dziewczynka z 7. To nie były normalne "polskie" dzieci (nie mam tutaj na myśli nic rasistowskiego). Dzieci wyglądały jakby były pochodzenia, że tak powiem, murzyńsko- cygańskiego. Trochę rozrabiały, ale to dlatego, że miały pomysłu co ze sobą zrobić. Kleknęłam przed dziewczynką i się zapytałam jak się nazywa- powiedział, że "Silia". Od razu wiedziałam, że tak na prawdę nazywa się Cecylia, więc dałam jej złotą radę- "Znajdź w internecie kogoś, kto też się nazywa Cecylia, przeczytaj co zrobiła i spróbuj robić w życiu to co ona robiła, chociażby to miałaby być święta Cecylia". Wstałam, spojrzałam za siebie, a tam jej matka chyba. Jej ciemne oczy, kontrastujące tylko z białkiem oka, patrzyły na mnie ze złością i niezrozumieniem. Wyszłam z tego mieszkania, zamykając za sobą ramę, która miała być drzwiami. Zamiast szyby była tam zawieszona duża mata bambusowa.
Chciałam odjechać na swojej hulajnodze ale została ona rozwalona... na cążki do paznokci i spinacz do papieru.. w głębi duszy wiedziała, że jakoś da się to naprawić...
Zobacz te|:najlepsze wpisy
jakaś stopka / strona testowa nr3 dla php, mysql, mod_rewrite, xml
darmowe gry poszkole | nieruchomości katowice | tarasy krakowskie | pościel sklep | wyscignij.eu | baza wiedzy | wakacje domki w Rowach najlepszy wypoczynek | buty sportowe | gry na konsole | depilacja | Szukasz czegoś na temat : www.exmitours.pl - zajrzyj do nas. | filmy reklamowe, promocyjne produkcja filmów studio produkcyjne | mieszkania łódź | silosy | noclegi kraków